czy powinnam wziąć dziecko do psychologa

Kiedy iść z dzieckiem do psychologa?

Od wielu miesięcy obserwuję w Internecie  liczne grupy zrzeszające mamy. Staram się lepiej poznać problemy z jakimi się zmierzacie i wesprzeć Was w tych, które dotyczą rozwoju Waszych dzieci. Zauważyłam, że w kontekście dzieci w wieku szkolnym często szukacie odpowiedzi na pytania jak radzić sobie z agresją i wybuchami złości, lub odwrotnie z wycofaniem i apatią. Za każdym razem, gdy widzę taki wpis cieszę się, że potrafimy mówić głośno o trudnościach, które spotykamy na naszej wychowawczej drodze, ale jest też coś, co mnie martwi. To odpowiedzi jakie uzyskujecie. Postanowiłam więc zmierzyć się z odpowiedzią na pytanie: kiedy iść z dzieckiem do psychologa.

W Internecie część komentujących zrzuca winę na mamę szukającą pomocy, twierdząc, że źle wychowała dziecko (serio?). Druga grupa sugeruje włączenie ojca do rozwiązania problemu metodą twardej ręki – nie skomentuję tego, bo tu szkoda słów. Jednak zdecydowana większość komentujących w pełni swobodnie diagnozuje u Waszego dziecka objawy zaburzeń: od ADHD, przez zaburzenia SI, aż po autyzm. Pojawia się więc sugestia wizyty u psychologa celem pozyskania diagnozy, która w cudowny sposób rozwiąże problem uruchamiając lawinę spotkań i terapii. Jako psycholog (uprzedzając pytania: nie specjalizuję się w diagnozie zaburzeń) zastanawiam się, czy aby na pewno to najlepsza droga?

Ale od początku.

Jakie zaburzenia diagnozujemy najczęściej?

W czasach mojego dzieciństwa (lata 90-te) częste było diagnozowanie dysleksji, dysgrafii, dysortografii i dyskalkulii. W każdej klasie można było znaleźć przynajmniej jedno dziecko z taką diagnozą. Po roku 2000 nastąpił rozkwit ADHD, znów w każdej większej grupie dzieci można było zlokalizować takie, które albo było w trakcie terapii, albo niosło podejrzenie tego zaburzenia. Potem był czas na autyzm i szeroko rozumiane zaburzenia z jego spektrum. Od kilku lat widzę coraz częstsze rozpoznanie zaburzeń SI i pochodnych.

Nie twierdzę, że diagnozy te są błędne, czy bezpodstawne. Ale powiedzcie, czy skala wzmożonego występowania tych zjawisk nie wzbudza żadnych podejrzeń?

Wiecie, że istnieje teoria zgodnie z którą ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) odkryte w latach 60-tych ubiegłego wieku przez Leona Eisenberga, zostało tak naprawdę wymyślone. Skorzystały na tym najbardziej koncerny farmaceutyczne, które produkowały leki na to schorzenie (np. Ritalin). Do dziś psycholodzy są podzieleni na tych, którzy nie dali wiary tym doniesieniom i tych, którzy już nie diagnozują ADHD.

Po czym poznać, że dziecko wymaga wizyty u specjalisty psychologa?

Idąc tropem komentarzy, które czytam to klucz jest jeden: odstawanie od schematu „typowego” dziecka. Według Internautów dziecko, które jest nadmiernie pobudzone ma ADHD lub zaburzenia SI, a dziecko apatyczne i wycofane ma zaburzenia ze spektrum autyzmu, ewentualnie depresje. Pomiędzy nimi jest już tylko „norma rozwojowa”?

A gdzie są dzieci, które są agresywne, bo to jedyny (dla nich skuteczny) sposób radzenia sobie z lękiem, czy sytuacją problemową? Gdzie dzieci, które wycofują się z relacji dlatego, że potrzebują wsparcia, by się w niej odnaleźć? A gdzie są traumy (np. śmierć bliskiej osoby), które także odbijają się na naszym funkcjonowaniu?

Jak we wszystkim, tak i tutaj nie można uprościć świata do czarno-białego obrazu, jest zbyt wiele odcieni szarości, by móc je zignorować.

Skąd więc mama ma wiedzieć czy to już moment na konsultacje u psychologa?

Niestety odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Z całą pewnością uważam, że lepiej się skonsultować o raz za dużo, niż o raz za mało, ale uważam również, że to najbliższe otoczenie dziecka może jednoznacznie stwierdzić, czy w tym konkretnym przypadku warto spotkać się ze specjalistą.

Mamo, znasz swoje dziecko jak nikt inny. Wiesz co jest dla niego typowym zachowaniem, obserwujesz jak reaguje, gdy jest szczęśliwy, widzisz, że się boi nawet wtedy, kiedy tego nie mówi. Prawdopodobnie z doskonałą precyzją jesteś w stanie określić, czy objawy przeziębienia, które u niego obserwujesz to już powód do zmartwień i konsultacji medycznej, czy jeszcze czas na działanie domowymi sposobami.

Ufam, że czujesz też czy jego zmienione, lub nietypowe zachowanie wymaga spotkania z psychologiem. Jedyne co musisz zrobić to nie szukać odpowiedzi u ciotek, ani w Internecie, a przyjrzeć się dokładnie swojemu dziecku. Jeśli coś Cię niepokoi najpierw porozmawiaj z wychowawcą w szkole oraz psychologiem/pedagogiem szkolnym. Jeżeli oni również zauważają potrzebę konsultacji, to nie obawiaj się zapisać do specjalisty.

Jeśli jednak czujesz, że to jeszcze nie ten czas, to spróbuj znaleźć przyczynę zmiany zachowania u dziecka.

Jak znaleźć przyczynę złego zachowania u dziecka?

Przyjrzyj się dokładnie jego otoczeniu, oceń kiedy jego zachowanie się pogarsza, może jest jakiś czynnik, który wywołuje w nim nagromadzenie emocji? To może być gra komputerowa (aplikacja itd.), może próba rozmowy o szkole, albo relacje ze znajomymi. Pamiętaj też, że czasem nie ma zewnętrznego czynnika powodującego złość, czy smutek, bo on siedzi w środku.

Chyba wszystkie znamy comiesięczne (większe lub mniejsze) wahania nastroju, łatwiej więc jest nam zrozumieć, że czasem dziecko nie ma wpływu na swoje emocje, nie ma nad nimi kontroli. Często jest tak, że najpierw coś wykrzyczy, lub trzaśnie drzwiami, a potem zapłakany przeprasza.

Dorastanie to trudny czas, który wiąże się z wieloma zmianami (biologicznymi i chemicznymi) zachodzącymi w człowieku. Takie huśtawki nastrojów mogą być wywołane np. przez zmianę poziomu hormonów. Kiedy samo dziecko nie wie skąd bierze się w nim złość lub smutek, to domyślam się, że reakcja gniewu, lub nadmiernej kontroli (typu zakazy i nakazy) ze strony rodzica nie pomagają mu się odnaleźć w tej sytuacji.

Dlatego tak ważna jest rozmowa. Nigdy nie jest za późno na to, by zacząć rozmawiać z dzieckiem. Im głębsza jest Wasza relacja, tym prościej zacząć dialog, ale to nie znaczy, że rodziny, które nabudowały wewnątrz bezpieczne dystanse nie mogą zacząć ich skracać. Wszystko wymaga pracy, czasu, zaangażowania i cierpliwości. I tego ostatniego nie może nam- rodzicom zabraknąć.

Każda zmiana (ta w relacjach również) wywołuje w człowieku automatyczny sprzeciw, bo jak to mówią „lepsze znane piekło, niż nieznane niebo”, ale jest też powiedzenie „kropla drąży skałę”. Nawiązywanie kontaktu z drugim człowiekiem i budowanie  z nim relacji wymaga wielu małych kroków, ale naprawdę warto podążać tą ścieżką.

O czym warto pamiętać przed wizytą u psychologa?

  • Po pierwsze  skup się na tym co widzisz i obserwujesz w swoim dziecku. Spróbuj ocenić przez swój własny (matczyny) filtr, czy Twoim zdaniem sytuacja jest na tyle poważna, że warto się skonsultować. Nie słuchaj podszeptów samozwańczych diagnostów z Internetu, którzy stwierdzają u Twojego dziecka zaburzenie na podstawie opisu jednej sytuacji. Żaden (nawet najlepszy) psycholog nie odważyłby się postawić takiej diagnozy. Zaufaj sobie, nie obcym ludziom z sieci.
  • Jeśli ocenisz, że sytuacja Was przerasta (Ciebie lub dziecko) warto, żebyś najpierw skonsultowała się z wychowawcą i psychologiem/pedagogiem szkolnym. Być może to, co Ty uznajesz za niebezpieczne jest zupełnie typowe dla zachowań w tej klasie i jest związane np. z modą na jakąś grę. Warto wtedy rozważyć rozmowę z dzieckiem na temat naszych obaw względem gry, niż od razu kierować się na diagnozę. Być może jednak znajdziesz potwierdzenie dla swoich obaw i otrzymasz sugestię, by szukać pomocy u specjalisty. Nie obawiaj się w takiej sytuacji kierować się do psychologa.
  • Pamiętaj, że wiele problemów wynika z płytkiej relacji, którą mamy z naszym dorastającym dzieckiem. Nie mam tu na myśli braku wzajemnych uczuć, czy braku zrozumienia na poziomie ogólnym, bardziej myślę tu o porozumieniu na poziomie emocji i akceptacji trudnych dla dziecka (i matki) objawów dorastania. W tym aspekcie pomoże Ci regularna i prawdziwa rozmowa z dzieckiem, taka oparta na otwartości, akceptacji i gotowości do wysłuchania drugiej strony. (O tym jak rozmawiać z dzieckiem niedługo znajdziesz osobny post na moim blogu. Podlinkuję go tu, jak tylko się pojawi)
  • Jeśli wbrew wszystkim uspokajającym znakom z otoczenia wciąż czujesz, że coś niepokojącego dzieje się z Twoim dzieckiem, również warto się skonsultować. Intuicja matki rzadko zawodzi. Jeszcze raz powtórzę:

Lepiej pojawić się u psychologa o raz za dużo, niż o jeden raz za mało.

Mam nadzieję, że ten artykuł okazał się dla Ciebie pomocny, jeśli masz pytania lub po prostu masz ochotę do mnie napisać serdecznie Cię do tego zachęcam, pisz na marcelina@mumassist.pl .

Tymczasem pamiętaj, że zawsze jestem po Twojej stronie.

Pozdrawiam,

Marcelina

Kim jestem

Mam na imię Marcelina, zajmuję się wsparciem mam w starciu z systemem edukacji. W sieci jako MumAssist tworzę społeczność rodziców, którzy tak jak ja, wierzą, że możemy dać dzieciom szerokie możliwości do wszechstronnego rozwoju bez względu na system edukacji w jakim przyszło im się uczyć. Jestem mamą, żoną, psychologiem, doradcą zawodowym i trenerem, a swoją wiedzę i doświadczenia wykorzystałam do opracowania skutecznych sposobów na to, by dzieci wycisnęły z edukacji wszystko, co im potrzebne do samospełnienia w dorosłym życiu.

Jeśli chcesz zostać ze mną na dłużej to zapraszam, będzie mi miło poznać Cię bliżej. Znajdziesz mnie tutaj:

www.mumassist.pl (i na blogu)

oraz w mediach społecznościowych www.facebook.com/mumassist1

Do zobaczenia!

PS. W najbliższych dniach będę do społeczności MumAssist wysyłać e-book pt.” Jak skutecznie uniknąć zniechęcenia dziecka do nauki“. Jeśli to temat, który Cię interesuje możesz do nas dołączyć zapisując się na newsletter TUTAJ.

Może Cię zainteresować:

tabliczka mnożenia